
Zimne maile z ofertą bez zgody odbiorcy są w Polsce zakazane i mogą skończyć się karą sięgającą miliona złotych.
Spis treści
Dlaczego temat zimnych maili wciąż wraca?
Bo w internecie krąży ogromna ilość sprzecznych informacji. Jedni powtarzają, że „do firm można”, inni że „wystarczy RODO”, a jeszcze inni sprzedają szkolenia o masowym wysyłaniu ofert z publicznych adresów. Problem polega na tym, że prawo nie zostawia tu pola do interpretacji, a niewiedza nie chroni przed konsekwencjami.
W praktyce wielu przedsiębiorców dowiaduje się o przepisach dopiero wtedy, gdy dostaje pismo z urzędu. I wtedy robi się bardzo drogo.
Czym naprawdę różni się RODO od PKE?
To dwa zupełnie różne porządki prawne, które często są wrzucane do jednego worka.
RODO odpowiada na pytanie:
czy wolno Ci posiadać i przetwarzać dane osobowe.
PKE odpowiada na pytanie:
czy wolno Ci wysłać informację handlową.
Możesz mieć dane legalnie, a jednocześnie nie mieć prawa do kontaktu marketingowego. To nie jest sprzeczność – to dwie niezależne ustawy.
Czy do firm można wysyłać oferty bez zgody?
Nie.
To jeden z najbardziej rozpowszechnionych mitów. Prawo nie rozróżnia, czy odbiorcą jest osoba prywatna, spółka, jednoosobowa działalność czy dział zakupów dużej korporacji.
Adresy typu:
- biuro@
- kontakt@
- info@
- zakupy@
są traktowane dokładnie tak samo jak imienne skrzynki.
Brak zgody oznacza brak prawa do wysyłki oferty.
Co dokładnie jest zabronione?
Zakaz dotyczy każdej informacji handlowej wysłanej bez wcześniejszej zgody.
Nie wolno:
- wysyłać ofert,
- wysyłać propozycji współpracy o charakterze sprzedażowym,
- wysyłać maili „zapoznawczych” z usługą,
- pytać mailowo, czy można wysłać ofertę,
- wysyłać pierwszego maila „bez sprzedaży, tylko kontakt”.
Prawo nie analizuje intencji. Analizuje fakt wysyłki.
Jak wygląda legalny email marketing krok po kroku?
- Użytkownik sam zostawia adres email
- Otrzymuje jasną informację, co będzie dostawał
- Zaznacza checkbox zgody na informacje handlowe
- Potwierdza zapis (np. przez kliknięcie w link)
- Dopiero wtedy możesz wysłać treści marketingowe
Każdy skrót tej drogi to ryzyko.
Przykład z życia przedsiębiorcy
Mała firma usługowa kupuje bazę 3 tysięcy adresów „do firm”. Wysyła jednorazową ofertę, bez newslettera, bez follow-upów. Jedna osoba zgłasza sprawę. Urząd sprawdza proces. Nie pyta, czy mailing był skuteczny. Pyta, czy była zgoda.
Efekt? Postępowanie, stres, koszty obsługi prawnej i realne zagrożenie kary finansowej.
Najczęstsze błędy, które kończą się problemami
- mylenie zgody RODO ze zgodą marketingową
- przekonanie, że publiczny email oznacza przyzwolenie
- słuchanie „ekspertów”, którzy nie ponoszą odpowiedzialności
- wysyłka jednorazowa „na próbę”
- brak dokumentacji zgód
Każdy z tych punktów osobno potrafi narobić kłopotów.
Porównanie: co wolno, a czego nie wolno
| Sytuacja | Czy jest dozwolona |
|---|---|
| Newsletter po zapisie z checkboxem | Tak |
| Mailing do bazy kupionej w sieci | Nie |
| Oferta na adres kontakt@ bez zgody | Nie |
| Informacja po wypełnieniu formularza | Tak |
| Pytanie mailowe „czy mogę wysłać ofertę” | Nie |
Krótkie pytania, które pojawiają się najczęściej
Czy mogę napisać, jeśli to nie reklama, tylko współpraca?
Tylko jeśli nie ma charakteru handlowego.
Czy jeden mail też się liczy?
Tak, liczba nie ma znaczenia.
Czy brak odpowiedzi oznacza zgodę?
Nie.
Czy szkolenie zwalnia z odpowiedzialności?
Nie, odpowiada wysyłający.
Trzy rzeczy, które warto zapamiętać
- Legalne posiadanie danych nie oznacza prawa do kontaktu marketingowego
- Zgoda musi być przed wysyłką, nie po fakcie
- Jeden nielegalny mail może wystarczyć do problemów
Potrzebujesz prostej strony internetowej, a może opieki nad już istniejącą?
Pomagam w tworzeniu czytelnych stron WordPress oraz dbam o ich bezpieczeństwo, aktualizacje i sprawne działanie. Bez zbędnych komplikacji, za to z realnym wsparciem i doradztwem dopasowanym do Twoich potrzeb. Skontaktuj się i zobacz, co da się zrobić.






Wiesz, jak działa to w przypadku ofert wysyłanych w wiadomościach prywatnych w mediach społecznościowych, w szczególności na LinkedIn? Bardzo nie lubię takich wiadomości, które są zazwyczaj typu kopiuj-wklej, i bardzo narzucające się. Nie mówię już o mailach z ofertami lub zapytaniami o współpracę (w sensie, że my mamy komuś płacić, a nie ktoś nam) pochodzących z mojego maila udostępnionego na LinkedIn. To jest mail, z którego powinny korzystać wyłącznie osoby, które chcą skorzystać z MOJEJ oferty. Jeśli dobrze rozumiem Twój wpis tutaj.
Tak, dokładnie to mam na myśli. Nie chodzi mi o SM tylko mail czy telefon. O początku istnienia Internetu chyba było tak, że dodajemy swój adres mailowy, telefon po to żeby to nasz klient dzwonił czy pisał do nas żeby kupić naszą usług, a nie odwrotnie.